www.wojciechprzybylowicz.pl

"Christmas"
Ludziom samotnym poświęcam
W święta odczuwamy zbliżenie w przestrzeni:
- w której Bóg zbliżył się do nas,
- zbliżenie z bliskimi, których przy nas nie ma,
- zbliżenie z tymi, którzy przy nas są blisko,
- zbliżenie z bliskimi, którzy odeszli od nas do wieczności.

Zaczynają się święta
Odnawiają się ukryte rany
Zaczynają krwawić tęsknotą
Żalem i nadzieją
Zza kurtyny pamięci
Odsłaniają się twarze które kochamy
I które kochaliśmy

Nasza miłość okazuje się za słaba
Nie przezwycięża
Nie uśmierza
A nawet głębiej rani

W święta bardziej widać naszą samotność
Uwidaczniają się przestrzenie wewnętrznego widzenia
Zimne puste obszary niezamieszkane
W których odrętwieni z zimna
Chcemy być w bliskim sercu
Przytuleni obdarowani
I chcemy obdarowywać

Niekochani samotni bardziej cierpią
W święta gwiazdy jak łzy spadają
Na ich anielskie policzki
Drzwi w ich domach czekają na otwarcie
Stoły na zapełnienie
A usta na księżycowy uśmiech
Aby powiedzieć tym daleko
Kochani jeszcze bardziej kochają

Jezus przeszedł obok
Nie uleczył ich osamotnienia
Ich ran nie zauważył
Ich potrzeby sprawił nieosiągalnymi
Przeszła miłość obok miłości
Święta bez świętowania
Noc samotnych serc
Czerpiących miłość ze swej samotności
Może by było lepiej gdyby ich nie było

 

Głuche serca bliskich
W zamkniętym lochu złudzeń
Nawet anioł dla nich nie otworzył
Obnażył jednak małość tych
Których życie jest bez wiary w Boga
Którzy ze strachu nie przybyli do Betlejem
Gdzie zawsze na nich czeka miłość
Nabiera w tym czasie znaczenia czekanie